| Grom Troja Kleszczewo w IV lidze |
|
|
| piątek, 23 lipiec 2010 | |
„Przed sezonem 2009/2010 głośno mówiło się w Kleszczewie Kościerskim o awansie do IV ligi. Dobra runda jesienna w wykonaniu Gromu napawała optymizmem przed rundą rewanżową. W osiągnięciu celu miały pomóc transfery nowych zawodników. Niestety założenia o awansie Grom przełoży chyba na następny sezon. W trzech meczach w rundzie wiosennej zespół zdobył zaledwie 2 punkty po dwóch remisach. Do drugiego miejsca, które również premiowane jest awansem, traci już 10 'oczek'” - pisał na wiosnę Radosław Gilla, omawiając sytuację drużyn piłkarskich w gminie Zblewo.
Prognoza była chybiona. Grom Troja Kleszczewo awansował do IV ligi. To olbrzymi sukces „kopanej” nie tylko małego Kleszczewa, ale i gminy Zblewo i powiatu starogardzkiego.
Z wiceprezesem Gromu Troja Kleszczewo Sławomirem Wesołowskim rozmawia Tadeusz Majewski.
- Chciałem rozmawiać na temat waszego sukcesu z prezesem Mieczysławem Rosani, ale odesłał mnie od pana. Mówił, że ten awans klub z Kleszczewa zawdzięcza przede wszystkim panu, gdyż to pan najwięcej pracuje społecznie. - Na sukces zapracowało więcej osób. - Kto jest kim w Gromie? - Prezesem jest Mieczysław Rosani, ja wiceprezesem, skarbnikiem jest Arkadiusz Makurat, trenerem drużyny Maciej Kubik, kierownikiem drużyny Łukasz Nawrocki, Ireneusz Liebrecht jest członkiem zarządu. Jak z tego widać, to sukces zespołu działaczy, nie jednej osoby. - Ale - znów powołam się na słowa prezesa - w dużej mierze pana. Mieszka pan w Kleszczewie. Jest pan kleszczewiakiem od urodzenia? - Urodziłem się 25 lutego 1971 roku w Zblewie, ale w Kleszczewie mieszkam od piątego roku życia. Czyli jestem kleszczewiakiem. - Kilka słów o rodzinie. - Żona - Ania, dzieci - Marta (4 l.) i Kewin (16 l.). Kewin gra w Arce Gdynia. Obecnie wyjechał na mistrzostwa Polski. Gra w kadrze Pomorza. - Co pan robi zawodowo? - Mam firmę - usługi ogólnobudowlane. - Kleszczewo Kościerskie od lat kojarzyło mi się z piłką nożną. Czy za pana młodości też tu z takim zacięciem grali i czy pan też grał? - Było, jak i dzisiaj, Ludowe Zespoły Sportowe. Istniała drużyna, ale nie ligowa. Ja oczywiście grałem jak wielu innych. Uczył nas Krzysiu Jankowski, śp. Zbigniew Bujdak i śp. Tadeusz Chraniuk, który był też sponsorem. Ci dwaj ostatni wszystko ciągnęli organizacyjnie. To dzięki nim założyliśmy B-klasę. Kopaliśmy się w niej kilka lat. W końcu wywalczyliśmy awans do A-klasy. Ja w tej drużynie grałem cały czas. - Gmina Zblewo słynie dziś z drużyn piłkarskich. Czy wtedy też było ich tak dużo? - Podobnie jak teraz. Grały drużyny z Kleszczewa, Zblewa, Pinczyna, Borzechowa, Radziejewa, Bytoni. Były jeszcze Jezierce. - W sporcie jest zawsze wyznaczany jakiś cel do osiągnięcia. Graliście w A-klasie i myśleliście o awansie? - Przez pewien czas naszym celem było utrzymanie się w A-klasie (VI liga). Później przyszedł Dariusz Brzoza – sponsor. Dzięki panu Darkowi i dobrym trenerom, Romanowi Wolertowi i Dariuszowi Bedli, awansowaliśmy do V ligi. To było osiem lat temu, w 2002 roku. - Lubiłem przyjeżdżać do Kleszczewa na mecze. Pan Dariusz nagrywał je kamerą z balkonu, po meczu były kiełbaski. No i pojawił się nowy cel – awans do IV ligi. - Byliśmy blisko jego osiągnięcia. W jednym z sezonów zajmowaliśmy drugie miejsce. - Dariusz Brzoza, jeden z dwóch wówczas prywatnych sponsorów w powiecie (drugim był Zbigniew Świadek) odszedł. Ale Grom nadal był mocny. Cały czas grał w V lidze. Pojawili się nowi sponsorzy? - Tak. Zmiana sponsorów nastąpiła cztery lata temu. Został nim dzisiejszy prezes Mieczysław Rosani i jestem nim ja. I tak to trwa już cztery lata. Każdy się stara w jakimś swoim zakresie. - Sponsorzy pojawiają się i odchodzą. Byłem świadkiem dyskusji w Urzędzie Gminy Zblewo, podczas której mówiono, że to gminne piłkarskie bogactwo można by jakoś inaczej ułożyć. Pojawiła się koncepcja powołania jednej silnej drużyny gminnej – jakby reprezentacji gminy. Może byłoby łatwiej o środki. Co pan na to? - Jedna gminna drużyna? W życiu byśmy się na to nie zgodzili! Niech inni wywalczą tyle, co Kleszczewo Kościerskie liczące 1100 mieszkańców z przysiółkami. To jest powód do dumy, że ten sukces wywalczyła taka miejscowość. Mówiłem chłopakom, że to wielka sprawa. W powiecie starogardzkiem drużynę na tym szczeblu mają tylko Skarszewy... Drużyna zawsze musi być związana z miejscowością. - Dlaczego w Klszczewie udaje się robić takie wyniki? - Bo my jako Kleszczewo zawsze ambitnie graliśmy o jakiś najwyższy cel: albo o najwyższe miejsce w lidze, albo o awans. Na przykład w minionym sezonie celem był tylko awans. W poprzednim sezonie był bliski – w sumie uplasowaliśmy się na piątym miejscu, ale zabrali nam 3 punkty za żółte kartki. - Mówi pan: „w minionym sezonie tylko awans”. Bardzo to śmiałe... - Powiedziałem drużynie: albo awans, albo rezygnuję z działalności w klubie. Dołożyłem starań. Ściągnąłem piłkarzy z Chojniczanki, Pelplina i Tczewa. - Internacjonałów... Kiedyś pojechałem do Zblewa na derby gminy: Sokół Zblewo – Grom Brzoza Kleszczewo. Myślałem, że przyjdzie z tysiąc widzów. Przecież to derby. Było ich z pięćdziesięciu. Ktoś mi powiedział, że w Sokole gra tylko dwóch zblewiaków i dlatego mało kogo to interesuje. Czy w Gromie też gra tylko kilku piłkarzy z Kleszczewa? - Z Kleszczewa jest z dziesięciu, z zewnątrz też tylu. Piłkarze z zewnątrz muszą być. Bez nich nie byłoby o czym rozmawiać. Pierwsza połowa sezonu 2009/2010 toczyła się dla nas kiepsko. Po rundzie jesiennej byliśmy na V miejscu. W wiosennej rundzie wzmocniliśmy zespół - przyszło pięciu zawodników z zewnątrz. Wzmocniliśmy, a nie wymieniliśmy drużyny, bo pięciu przyszło, a gra dwudziestu. Odnieśliśmy 8 zwycięstw, przegraliśmy tylko z Gryfem Tczew, Ostrowitą, zremisowaliśmy z Lipuszem i Korzeniewiem. Zajęliśmy II miejsce ze stratą jednego punktu do lidera, zespołu z Kolbud. I jesteśmy w IV lidze. Tym, którzy grali, naprawdę trzeba podziękować. - Jaki tym razem macie cel? - Pograć w tej lidze i utrzymać się. Włożyliśmy tyle wysiłku w ten awans, że byłoby głupio spaść. Teoria mówi, że beniaminek nigdy nie spada. - U nas w sporcie jest tak, że im większe wyniki, tym większe problemy, zwłaszcza te finansowe. - To prawda. Tu nie ma pieniędzy do wzięcia, tu trzeba pieniądze włożyć. - Ile kosztuje gra w IV lidze? - Koszt połowy rundy wynosi około 50 tysięcy złotych. Transport - dojazdy (dalekie – na przykład Ustka, Bytów, Wejherowo), sprzęt, odżywki, sprzęt sportowy, dojazdy zawodników, trener – około 1500 złotych na rękę, sędziowie (kosztują 20 tysięcy złotych) i obserwatorzy (musi być na meczu) i ubezpieczenia. - A zarobki piłkarzy? Nie jest tajemnicą, że już w V lidze się płaci. - To prawda, choć to typowa piłka amatorska. Oczywiście nie jest określone, ile. Każdy klub ma inny budżet. Mogę tylko powiedzieć, że za wypożyczenie zawodnika kluby chcą około 1500 złotych, a za przejście zawodnika 2000. - A ile płaci się w IV lidze? - Też jest różnie. My na tym etapie jesteśmy pierwszy raz i się uczymy. Nie wiemy, z czym to się je. Wiemy tylko, że to są duże koszty. Trzeba wiedzieć, że w IV lidze grają piłkarze z III i II ligi. Dlatego załatwiłem pieniądze z Gdańska. Mieczysław Rosani też zaoferował dalszą pomoc. Oczywiście pomoże gmina, może więcej niż zwykle. Pierwszy raz w historii gmina ma zespół w IV lidze i to jest dla niej reklama. Jest to też reklama i dla powiatu. Przecież w powiecie starogardzkiem na tym szczeblu rozgrywek gra jeszcze tylko drużyna ze Skarszew. Gdzie indziej jest podobnie. W powiecie tczewskim gra tylko jedna, z Tczewa. - Im wyższa liga, tym większe obowiązki szkoleniowe, jeżeli chodzi o młodzież. Grom musi zwiększyć liczbę drużyn młodzieżowych? - Gdy graliśmy w V lidze, mieliśmy dwie drużyny młodzieżowe. Teraz musimy mieć trzy. Różne roczniki. Trenują ich Maciej Kubik i Arek Makurat. Trzecią drużynę ma prowadzić Mirosław Urban - Kiedyś byłem na meczu ligowym Wierzycy Starogard z Wierzycą Pelplin. Mecz był częścią jakiejś pelplińskiej imprezy i zgromadził mnóstwo publiczności. Być może przyniósłby zysk z biletów. Na niektórych boiskach zbierają datki do puszki, co wydaje się żenujące. W IV lidze jest już na co popatrzeć. Może wprowadzić bilety? - Gdybyśmy wprowadzili bilety po 3 złote, powiedzieliby, że mają to gdzieś i poszliby na piwo... - Chyba nie byłoby tak źle. Poza tym mówiłem o meczu w Pelplinie, bo tam mecz był otoczony innymi imprezami i zrobił się show. Może by takie imprezy z okazji spotkań ligowych wprowadzić w Kleszczewie? - Bilet można zawsze wprowadzić. Co do tych imprez okołomeczowych – potrzebni byliby inni społecznicy, a skąd ich brać? Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile społecznej pracy kosztuje samo prowadzenie klubu. - A panu ile czasu zajmuje ta praca społeczna? - 2 - 3 godziny dziennie nie licząc treningu, a w soboty jeszcze dłużej. Kosimy trawę, sprzątamy. Zimą odśnieżaliśmy boisko. Ludzie mieli pretensje, że boisko odśnieżone, a chodniki nie. I dziwili się, jak można grać w śniegu i na mrozie. - A treningi? - A V lidze treningi mieliśmy dwa razy w tygodniu. Teraz trzy razy w tygodniu plus mecze. Obecnie w środy i soboty gramy sparingi. - Jest pan działaczem, sportowcem i zawodnikiem. I ma pan 39 lat? Nie pora na emeryturę? - Gram na prawej obronie. O emeryturze zawodniczej nie myślę, nie ma takiej opcji. - Jak na to patrzy żona? - Źle. (śmiech) Strona internetowa klubu www.gromkleszczewo.futbolowo.pl. ZDJĘCIA
|
| wstecz | dalej » |
|---|






„Przed sezonem 2009/2010 głośno mówiło się w Kleszczewie Kościerskim o awansie do IV ligi. Dobra runda jesienna w wykonaniu Gromu napawała optymizmem przed rundą rewanżową. W osiągnięciu celu miały pomóc transfery nowych zawodników. Niestety założenia o awansie Grom przełoży chyba na następny sezon. W trzech meczach w rundzie wiosennej zespół zdobył zaledwie 2 punkty po dwóch remisach. Do drugiego miejsca, które również premiowane jest awansem, traci już 10 'oczek'” - pisał na wiosnę Radosław Gilla, omawiając sytuację drużyn piłkarskich w gminie Zblewo.









